Mówią, że odrobina deszczu w dniu ślubu wróży powodzenie i dobrobyt, chociaż w kościele to nie deszcz spływa Krzyśkowi po klapie marynarki. Był więc uroczysty ślub, piękna panna młoda, łzy wzruszenia, kabriolet i roztańczone wesele. A na sesji plenerowej w jedno popołudnie opanowaliśmy zamek, wkrótce mieliśmy też króla ;-)
Zobacz podobny post
Dagmara i Michał - ślub trochę retro
2 komentarze:
Brak słów, po prostu piękne a ten plener to jak dla mnie mistrzostwo świata!
Dech zapiera. Przecudne...
Prześlij komentarz